No i stało się! Tak jak przypuszczałam, nastał moment, gdy dorwałam się do żółtej farby. Drzwi pozostały nietknięte, jednak metamorfozie poddany został stołek. Był biały, 'ikeowy', teraz jest mój i kanarkowy. Farba, pędzel, wałek, papier ścierny...i domowy mini warsztat gotowy!
 |
| niezbędnik malarza - jak zwykle niezastąpiony okazał się Obi |
 |
| stołek - przed |
 |
| najmniej przyjemna część ścierania lakieru |
 |
| stołek - po :) |
 |
| farba Ralston kolor P10050 (dostępna w Studio Dago w Sopocie) |
 |
| nadmiar farby zmobilizował mnie do przemalowania doniczki, na żółto!;) |
Ale super wyszło! Aż żałuję, że nie mam czego przemalować:)
OdpowiedzUsuńSuper Doris wyszlo, kolor piekny!! Ja mam z kolei taki pieniek drewna pobielony i bardzo ciekawie. Karolina
OdpowiedzUsuń